Ten staw – a może jednak jezioro – był naszym planem B. Dla mnie to osobista próba wyrównania starych porachunków z wodą i światłem. Jako fotograf w Heidelbergu i okolicach, wiem, że fotografia nie polega na omijaniu trudnych tematów, lecz na wracaniu do nich w odpowiednim momencie. Sesje zdjęciowe w wodzie wymagają szczególnego poświęcenia – to zawsze presja logistyczna i techniczna, ale tym razem wszystko było na swoim miejscu.
Powietrze stało nieruchomo, a ostatnie promienie słońca stworzyły idealne warunki do stworzenia artystycznego portretu plenerowego. Wystarczyło wejść kilka metrów w głąb jeziora, tam, gdzie kończy się komfort, a zaczyna prawdziwa sztuka.
Podczas tej realizacji eksperymentowałem z techniką. Choć brałem pod uwagę filtr polaryzacyjny, zrezygnowałem z niego – lustrzane odbicie wody było zbyt ważne dla narracji tego kadru. „Udawaj, że się czeszesz. Zbieraj mokre liście i wyczesuj je z włosów dłońmi” – w tym momencie pozowanie zmieniło się w rolę. Zostałaś Panią Jeziora.
To właśnie w takich chwilach najbardziej lubię pracować w regionie Rhein-Neckar – kiedy sesja zdjęciowa w Heidelbergu przestaje być tylko technicznym zadaniem, a staje się sceną z mitycznej opowieści. Jeśli interesuje Cię profesjonalna sesja portretowa, która nie polega na odtwarzaniu schematów, lecz na budowaniu historii światłem i emocjami, zapraszam do wspólnego tworzenia.
Asystent