Witaj w miejscu, gdzie fotografia artystyczna spotyka się z doświadczeniem i emocją. Tworzę zarówno w świecie analogowym – surowym i nieprzewidywalnym – jak i cyfrowym, gdzie precyzja miesza się z intuicją. Pracuję w Niemczech (Karlsruhe, Mannheim, Heidelberg, Stuttgart) oraz w Polsce (Wrocław, Głogów, Racibórz).
Na blogu dzielę się kulisami sesji portretowych i sensualnych, pracą z modelkami i modelami oraz refleksjami o świetle, relacji i uchwyceniu tego, co ulotne. Piszę o fotografii analogowej, narzędziach i procesie, ale przede wszystkim o ludziach.
To nie jest tylko portfolio. To zapis drogi fotografa — surowy, świadomy i bez filtrów. Jeśli szukasz inspiracji lub chcesz stanąć przed obiektywem — jesteś we właściwym miejscu.
Jak brzmi przestrzeń? Jak wygląda cisza, która potrafi przestraszyć bardziej niż krzyk?
Ten krótki film to mój dźwiękowy eksperyment w przestrzeni monumentalnej i zapomnianej – kopalni, która stała się sceną dla czegoś, co przypomina sen… albo koszmar. Chciałem stworzyć narrację prowadzoną dźwiękiem – nie obrazem. Przestrzeń, strach i dreszcz miały pojawić się najpierw w uchu, a dopiero potem w oku.
Sesja fotograficzna w Głogowie to nie była zwykła praca — to był projekt pełen emocji, autentyczności i zaangażowania. Połączyłem swoje doświadczenie z wielkoformatową fotografią analogową z chęcią pomocy i wsparcia dla ważnej sprawy. Wszystko zaczęło się od pomysłu na licytację sesji, która miała trafić do osób, dla których zdjęcie znaczy więcej niż tylko obraz. W trakcie pleneru naturalnie powstała swobodna atmosfera, a praca z Magdą i Basią przebiegała jak rozmowa ze starymi znajomymi. Każdy kadr, każde światło i każdy detal opowiadał swoją historię — historię o tym, jak fotografia w Głogowie może łączyć ludzi i inspirować do działania. To zapowiedź kolejnych sesji i kolejnych pięknych opowieści, które dopiero się zaczynają.
Backing paper transfer (czasem nazywany również ghostingiem) to trudne do jednoznacznego przetłumaczenia zjawisko, w którym nadruk z papieru ochronnego filmu fotograficznego przenosi się na światłoczułą emulsję. W efekcie na negatywie widoczne są niepożądane ślady – cyfry, linie, napisy lub wzory z papieru, który miał chronić film. A wszystko zaczyna się niewinnie, od zbyt długo przechowywanego lub źle zabezpieczonego filmu.
W niepozornej miejscowości Samborowice, niedaleko Raciborza, czas zwalnia, a światło opowiada własne historie. To właśnie tam, pośród opuszczonego gospodarstwa, powstała intymna sesja z Sofiią, która była nie tylko spotkaniem z modelką, ale i z klasyczną fotografią analogową. W dłoniach trzymałem Mamiyę RB67 – aparat, który nie zna pośpiechu, ale za to pozwala dostrzec to, co ulotne. Czarno-biały film zarejestrował nie tylko obraz, lecz nastrój miejsca i obecność chwili. Fotografując w średnim formacie, szukałem prostoty i skupienia, jakie daje tylko analog. Ta sesja była preludium do czegoś większego, a jednocześnie zamkniętą całością. Jej efekty możecie zobaczyć poniżej.
Z dumą i wzruszeniem dzielę się radością – klasyczna fotografia analogowa, pasja mojego życia, została uznana za niematerialne dziedzictwo kulturowe. Od ponad pięciu lat prowadzę własną ciemnię fotograficzną, rozwijam swój warsztat i zgłębiam historię tej niezwykłej dziedziny, która zaczęła się od pierwszego zdjęcia Niépce’a, przez kolodion, aż po dzisiejszy renesans kliszy.
To piękny moment dla nas – miłośników srebrnego ziarna, zapachu utrwalacza i magii światła.
Po kilku latach użytkowania udało mi się wyrobić opinię o tym obiektywie. Nie jest dla każdego – stawia bardzo wysoką poprzeczkę, wymagając bezbłędności i precyzji. Jeśli jednak uda się go opanować, staje się jednym z najciekawszych narzędzi, jakie możesz wyposażyć swój aparat.
Zdecydowanie często otrzymuję pytania o wybór zestawu aparat + obiektyw na początek. Niektórzy z moich rozmówców nie zdają sobie nawet sprawy z podstawowego podziału na obiektywy stałoogniskowe i zmiennogniskowe. Postaram się udzielić takiej odpowiedzi jakiej sam bym chciał uzyskać wiele lat temu.
Światłomierze selenowe to jedne z najstarszych urządzeń pomiarowych stosowanych w fotografii. Ich największą cechą charakterystyczną jest całkowita niezależność od zasilania – działają dzięki właściwościom fotoelektrycznym selenu. Dziś są symbolem fotografii analogowej, prostoty i mechanicznej uczciwości, ale przez dekady stanowiły podstawowe narzędzie pracy fotografów na całym świecie.
Wspólna wyprawa do fabryki, która od lat zdawała się spać snem pięknej, ale nieco przerażającej księżniczki. Wraz z przyjaciółmi, połączyliśmy siły, by spełnić jej sny. Nasza misja? Eksploracja, zabawa, a też stworzenie unikalnych kadrów, które przeniosłyby nas w surrealistyczny świat grozy i suspensu.
Cyjanotypia to jedna z najstarszych technik fotograficznych, stworzona w połowie XIX wieku, znana z niepowtarzalnych, głębokich odcieni błękitu. Choć wywodzi się z czasów, gdy fotografia dopiero raczkowała, do dziś zachwyca prostotą i charakterem. W moim procesie portret powstaje poprzez naświetlanie światłoczułego papieru z pomocą dużego, klasycznego negatywu 4×5, co pozwala uzyskać precyzję i organiczny, rękodzielniczy charakter, którego nie da się podrobić cyfrowo.
To, w jaki sposób kadrujemy zdjęcie, ma ogromny wpływ na to, jak odbiera je widz. Format pionowy, poziomy czy kwadratowy nie są jedynie kwestią estetyki – kierują uwagą, budują napięcie, sugerują dynamikę lub spokój. W tym wpisie przyjrzymy się trzem proporcjom obrazu, które zobrazuję w serii zdjęć: klasyczny kadr poziomy, portretowy pion oraz nostalgiczny kwadrat. Na końcu porozmawiamy też o tym, jak nasza percepcja – i sposób korzystania z urządzeń – wpływa na popularność pionowego filmowania.
Nowoczesny biznes nie może istnieć bez technologii, a technologia coraz częściej oznacza sztuczną inteligencję. To ona staje się cichym, ale niezwykle skutecznym partnerem w podejmowaniu decyzji, analizie danych i usprawnianiu procesów. W tym wpisie opowiem, jak inżynieria i najnowsze trendy IT spotykają się, by odpowiedzieć na realne potrzeby firm. Punktem wyjścia jest inteligentny asystent, który niedawno pojawił się na stronie – narzędzie o szerokich możliwościach, które może zrewolucjonizować sposób, w jaki biznes komunikuje się z klientem i organizuje swoją codzienną pracę
Często zdarza się, że po wykonanej sesji fotograficznej trzeba w jakiś sposób zaprezentować zdjęcia modelowi czy modelce. Z jednej strony to moment ekscytacji – efekt Twojej pracy trafia do odbiorcy. Z drugiej strony może pojawić się wyzwanie, bo zrobiliśmy wiele ujęć, które na pierwszy rzut oka wydają się podobne, a klientowi jednak spodoba się jedno konkretne zdjęcie, które zaskoczy nas swoim wyborem.
W takich sytuacjach warto mieć pod ręką narzędzie lub program, który ułatwi wygodne, szybkie i estetyczne zaprezentowanie zdjęć. To pozwoli na łatwą interakcję i sprawi, że klient poczuje się zaangażowany. Dobry program do przeglądania zdjęć usprawnia proces selekcji i ułatwia podjęcie decyzji.
Fotografia analogowa, szczególnie w wydaniu wielkoformatowym, to sztuka wymagająca precyzji, cierpliwości i zaangażowania. Postaram się w tym wpisie opisać cały ten proces - począwszy od od sesji zdjęciowej, przez wywoływanie negatywów, aż po pracę w ciemni i efekt końcowy.
Niemcy, Baden-Württemberg. Przelot dronem nad Odenwaldem. Przywilej latania pozwala na badanie zupełnie nowych perspektyw. Czasem to co już niezwykłe z perspektywy ziemi staje się jeszcze bardziej zadziwiające gdy ma się możliwość wznieść wyżej. Las i mgła to wspaniałe połączenie - zawsze.
Alpy, dla ludzi spragnionych pięknych widoków podróż tam jest jak dla dziecka wejście do sklepu z zabawkami. Z każdą chwilą kolejne mikrozachwyty układają się w mozaikę jednego z najwspanialszych doświadczeń jakich człowiek może doświadczyć - megazachwytu
Współczesny rynek aparatów wykazuje wyraźny trend, w którym duże i ciężkie lustrzanki są stopniowo wypierane przez mniejsze, ale równie zaawansowane bezlusterkowce. Chciałem podzielić się moim zrozumieniem tego zjawiska i spróbować dokonać porównania, które budzi wiele emocji i polaryzuje część fotografów: co jest lepsze – lustrzanka czy bezlusterkowiec?
Drewniane pale niczym totemy sterczące nad wodą. Czasem niczym ponure zastępy rozbijające wściekłe fale, innym razem pogodna przystań dla zmęczonych mew. Jako dziecko traktowałem je jako kamienie milowe - idąc brzegiem zliczałem ich rzędy i w ten sposób obliczałem długość przbytej drogi.
Asystent