Legnica to miasto, które pamiętam z dzieciństwa, ale powrót tutaj po latach okazał się bardziej emocjonujący, niż mogłem przypuszczać. Trafiliśmy do opuszczonego szpitala – miejsca, o którym wcześniej nie słyszałem, a które od progu uderzyło nas swoim surowym niepokojem. Środek upalnego lata został za drzwiami; wewnątrz przywitał nas chłód zdemolowanych pokoi, zapach łuszczącej się farby i pył zalegający na potłuczonym szkle.
Wybór kaftana bezpieczeństwa w takim otoczeniu był naturalny, niemal instynktowny. Szpitalne korytarze same narzuciły tę narrację. Początkowo, jako fotograf, byłem nadopiekuńczy – chodzenie w bondage po niepewnym, zasypanym gruzem gruncie wymaga ogromnej ostrożności. Szybko jednak okazało się, że modelka radzi sobie doskonale, a ja z trudem nadążałem za nią z aparatem, próbując uchwycić dynamikę jej ruchów w tych klaustrofobicznych przestrzeniach.
W jednym z pomieszczeń odkryliśmy coś, co przypominało swoisty ołtarz. Ta scena – postać w kaftanie stojąca tyłem na podwyższeniu, napięcie oczekiwania na obrót i szeptane: „ktoś za Tobą stoi” – wyniosło tę sesję na zupełnie nowy poziom doświadczenia. Urbex w kaftanie bezpieczeństwa w opuszczonym szpitalu to nie tylko fotografia; to wejście w głąb lęków i fascynacji, które Legnica przechowała w swoich ruinach.
Asystent